

Dużo ostatnio mówi się o śmiertelnym ataku niedźwiedzia na kobietę, mieszkankę powiatu sanockiego w Gminie Bukowsko. Pojawiają się głosy, że skoro ofiara weszła do lasu, mogła liczyć się z ryzykiem spotkania dzikiego zwierzęcia, a nawet ataku.
Niektórzy idą dalej, obarczając ją winą za to zdarzenie. Uważam, że takie podejście upraszcza problem i pomija szerszy kontekst, a żeby to dobrze zobrazować - posłużę się metaforą.
Przez wiele lat w pewnej miejscowości, przez którą przepływała rzeka żył jeden krokodyl. Mieszkańcy korzystali z rzeki na różne sposoby, kąpali się w niej i czerpali z niej korzyści. Krokodyl miał tam wystarczająco dużo przestrzeni i pożywienia, więc nie stanowił zagrożenia poza swoim środowiskiem.
Z czasem jednak sytuacja zaczęła się zmieniać. W rzece pojawiło się więcej krokodyli, również z młodymi. Zasoby wody przestały być wystarczające. Zwierzęta zaczęły częściej wychodzić na brzeg w poszukiwaniu pożywienia. W efekcie kontakt między ludźmi a krokodylami stał się częstszy, a rzeka przestała być bezpieczna jak wcześniej.
W tej metaforze rzeka symbolizuje wspólną przestrzeń człowieka i dzikiej przyrody, która ulega zmianom. Zwiększająca się liczba dużych drapieżników i zmiany środowiskowe prowadzą do sytuacji, w której dochodzi do konfliktów.
W ostatnim czasie człowiek wszedł do tej „rzeki” i doszło do tragicznego zdarzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że problem ma charakter systemowy, wynika z funkcjonowania całego ekosystemu, a nie wyłącznie z pojedynczej decyzji jednej osoby. Wracając do naszej metaforycznej historii. Z biegiem czasu presja rosła dalej. Krokodyle nie ograniczały się już tylko do brzegu rzeki, lecz zaczęły pojawiać się coraz bliżej miejsc, gdzie przebywają ludzie. To kolejny, naturalny etap - wejście zwierząt w przestrzeń bezpośrednio użytkowaną przez człowieka.
Jako klasa polityczna i rządzący, a w szczególności Ministerstwo Klimatu i Środowiska, powinni podjąć działania systemowe, które pozwolą ograniczyć ryzyko takich zdarzeń i zwiększyć bezpieczeństwo ludzi na terenach, gdzie występują duże drapieżniki. Trzeba pilnie ustalić ile jest tych krokodyli w rzece i które z nich wychodzą nie tylko na brzeg, ale także do ludzi. Dopiero wtedy można podjąć racjonalne decyzje.