Bieszczady
powrót

GDOŚ umywa ręce od problemu z niedźwiedziami?

Odpowiedź Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska na moją interwencję poselską bardziej przypomina próbę przerzucenia odpowiedzialności na samorządy niż przedstawienie konkretnych działań państwa.

W piśmie wielokrotnie podkreślono, że za bezpieczeństwo mieszkańców odpowiadają gminy. To prawda, że samorządy mają swoje obowiązki. Jednak trudno zaakceptować sytuację, w której centralny organ odpowiedzialny za ochronę przyrody sprowadza swoją rolę głównie do wskazywania, kto jest winny.

GDOŚ dysponuje realnymi narzędziami - odpowiada za politykę ochrony gatunków, wydaje decyzje, koordynuje działania regionalnych dyrekcji i ma wpływ na system zarządzania populacją dużych drapieżników. W sytuacji, gdy mieszkańcy terenów zagrożonych od miesięcy alarmują o narastającym problemie, oczekują przede wszystkim skutecznych działań, a nie wykładu o kompetencjach samorządów.

Opisane w piśmie projekty badawcze, edukacyjne czy monitoring populacji są potrzebne, ale nie rozwiązują bieżącego problemu mieszkańców miejscowości, w których niedźwiedzie regularnie pojawiają się w pobliżu domów. Państwo nie może uchylać się od odpowiedzialności za zarządzanie gatunkami chronionymi. Ochrona przyrody i bezpieczeństwo ludzi nie są wartościami sprzecznymi – zadaniem GDOŚ jest prowadzenie takiej polityki, która zapewni jedno i drugie.

Mieszkańcy oczekują współpracy wszystkich instytucji, a nie przerzucania odpowiedzialności między administracją rządową a samorządami. Właśnie od tego są organy państwa.

Nie zgadzam się z tym i zdecydowanie tak tego nie zostawię.